Czy Bond był pedałem ?

2012-02-07 19:19:20

Aaaaaach - usiadłem zaciągając się martini ze szklanki w której postukiwał lód.
Ale martini to podobno pedalski alkohol, przynajmniej kojarzy mi się z Cosmo i wykwintnymi kolacjami dla Pań.
- Szczerze to chuj mnie to obchodzi - pomyślałem. Bond też pił martini, shaken not stirred. Chociaż w jego wykonaniu martini było w 1/5, reszta to czysta wóda. Bond był alkoholikiem.
Co jest do cholery, piję martini, słucham Lamb, jakiś pedalski wieczór! Albo nostalgia. A może zwyczajnie zmęczenie ?

Na początek przeprowadzę racjonalną porcję codziennego wkurwiactwa.
Pięć punktów dostaje Pani za którą wlokłem się przez pół godziny próbując wrzucić trójkę przy 50 km/h. Gdy już udało mi się ją wyprzedzić, pięć złotych w mych oczach zostało onieśmielone niewiastą która nie dość, że napierdalała przez telefon to jeszcze miała na tyle zwojów w mózgu, żeby móc przy okazji się malować. Szczątkowymi odruchami prowadziła samochód.
Siedem punktów dostaje koteczek który postanowił, że te głośniki już nie będą stały. Będą leżeć, bo przecież ta suka grająca musi ponieść porażkę i tak się stało, a sukces został uwieńczony wysikanym napisem w kuwecie "I <3 U".
Dwadzieścia punktów komisja olimpijska przyznaje wszelkim portalom informacyjnym typu WierutnaPodolska, Sranet czy GównoPrawda. Że (nie zaczyna się zdań od że!!).. że się tak wyrażę - gówno mnie kurwa obchodzi czy panie Grycan mieszczą się w stodole i zakładają spadochrony zamiast gaci, Monika Olejnik nie zmieniła szminki w dwóch programach pod rząd (!) a w lutym spadł śnieg. Skandal, kurwa w lutym śnieg. Do tego dochodzą poboczne informacje związane z tym, że Cola jest niezdrowa, jest kryzys i wszystko ssie. Chuj z wami, jeszcze w dodatku 'pisać nie potrafiom palanty jakeś'. Ja nie muszę, choć powinienem. Oni powinni a jak widać - nie muszą.
Na kolejnym miejscu dumnie kroczy kolega Wu który w zeszłym tygodniu postanowił się hajtać. Ja rozumiem, że bachor, że męska decyzja ależ kurwa, deja vu czy co, po mordzie chciałem go lać - tak z własnego doświadczenia.
Pierwsze mejsce w ostatecznym rankingu należy jednak się mi - bo znoszę to całe korpo-gówno. Amen.

Kolejną sprawą którą chciałem poruszyć na dzisiejszym spotkaniu to moje zwidy. Cały dzień dziś widzę pewną osobę.
Najpierw w pracy, centralnie przy windzie myślałem, że to Ona. Okazało się, że to tylko podobny kolor włosów i być może fryzura.
Potem spotkaliśmy się na lunchu gdzie znowu nie wiedziałem czy przypadkiem się czegoś nie nawdychałem czy faktycznie moje oczy nie kłamią. Następnie ta dziewczyna w kolejce, ten sam odcien włosow i ten sam zapach, podobny wzrost. I do tego takie dziwne uczucie we mnie, radość, ucieczka, tak, nie, teraz, nigdy. Masakra. Cały dzień widzę Ciebie, nie mam pojęcia czemu. Mam nadzieję, że nic się nie stało i nie zostałem wywołany jakimś zaklęciem na przywoływanie koszmarów. Nawet chciałem napisać, zapytać czy wszystko ok, jednak tego nie zrobiłem.
Jest mało kobiet które darzę sympatią, jeszcze mniej o których czasem myślę, ale gdy już je widzę tam gdzie ich nie ma to znaczy, że są kimś bardzo wyjątkowym. Przynajmniej dla mojej głowy. Są osoby które uwielbiam za samo nastawienie do życia, za to jakie są, to są pełne skarby, ale jest ścisła czołówka love story reżyserii "mła". Potencjalnie spotkałem w życiu 3,5 osoby z którą chciałbym spróbować spędzić trochę więcej czasu niż wynosi rekord (5 lat). Swoją drogą, to dobry materiał na następne spotkanie, a teraz ubierać się cieplutko i spierdalać na dwór! Niebo piękne i czyste a dziś pełnia! AUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU!

PS. Kto nigdy nie wył do księżyca ten faja!







skomentuj (0)