![]() |
|
|
Z serii : najgorsza randka w życiu - Kasia2012-01-20 19:28:00Konkurs rozstrzygnięty! Wygrały dwa zgłoszenia exec quo z mocniejszym naciskiem na "najgorsza randka w życiu". Imiona, lokale i cała reszta to czysta fikcja literacka. Kasię poznałem w dość dziwnych okolicznościach. Otóż serwis internetowy prowadzony przez owe dziewczę był dla mnie w swoim czasie dość użyteczny, tak też wymiana mailowa była jak najbardziej naturalna. Sprawy czysto służbowe, chujemuje na temat specyfikacji, ogólnie mówiąc straszne głupoty. Spotkanie z W (ziomson w slangu ludzi kwadratu, joł) - i jak mnie wczoraj moja opierdoliła to musiałem się przykryć ogonem - odparł W - to uważaj, to pierwszy stopień do zawodowego kapcia. - kapcia ? - skrzywił się W siorbiąc whiskey - no pantofla - odparłem - nie możesz ciągle sobie pozwalać, idziesz na zakupy i Cię nie ma 8h, kurwa człowieku wiesz co to jest 8h zakupów ?? - pytałem retorycznie - ech, wiem - stęknął W i siorbnął whiskey z colą do końca - tak generalnie to mi to nie przeszkadza, te wszystkie laski w sklepach z damskimi ciuszkami, stary wlazłbyś tam sam ? Nie! no właśnie, a ja mam wymówkę. Z małżowiną wchodzę, zawieszam się na 10 min na nogach pani przymierzającej kieckę i decyt. - jest to pewnego rodzaju rozwiązanie - próbując mu wyjaśnić - ale spędzać 8h gapiąc się na dupy. Ani nie dostaniesz, ani nie wyrwiesz, jeszcze dostaniesz opierol za żurawia na kasjerkę i debet na karcie. - tak, ale warto. Dupa zadowolona, obkupiona i wieczór jest mój! Widziałeś te czarne koronkowe w triumphie ? Zgadnij kto dziś je będzie ściągał! - touche, jednak i tak przejebałeś... ach. Nie będę się z Tobą argumetował. Przepraszam, jeszcze po jednym poproszę. (...) - jak to ?? - W nie mógł uwierzyć - Kasia Kowalska jest twoim supportem dla tego projektu ?? Ahahahahahaha! - co rżysz patafianie ? Zbieżność nazwisk, mało to ... Po ustaleniach, okazało się, że Kasia Kowalska i Kasia Kowalska to jedna i ta sama osoba. - No to na co czekasz ? - jak to kurwa na co ? z czym ? - że niby ja miałem ją podrywać ? Służbowo ?? - Toć jedziesz, to fajna dziewucha, prowadziliśmy kiedyś wdrożenie do X gdzie Kasia właśnie trzymała za dupę cały zespół firmy Y. Prosta sprawa, piszesz, że ją kojarzysz z konferencji XYZ i dalej samo idzie. - ale po co!!! Jestem zajebany robotą i nie chce mi się, nawet seksu mi się nie chce. - i właśnie dlatego powinieneś. Drogą męskiej dedukcji stwierdziliśmy, że spróbuję. Tym sposobem zaproponowałem spotkanie do któego doszło w kawiarni, w samym centrum naszego pięknego miasta. Pierwsze wrażenie - babeczka ok, trochę niska, 5kg nadwagi ale ogólnie prezentowała się wybitnie dobrze. Ubrana ze smakiem, pachnąca i uśmiechnięta. Pierwsze wrażenie konkretnie - na 7.7/10. Tylko te kapcie... to znaczy buty. Nie wiem jak to nazwać, buty bez obcasa ale i "bez palców". Oznacza to nic innego co fakt, że największy palec stopy wpieprza się w ten otwór na przodzie buta i cała stopa wygląda ja jeden wielki haluks. Ostatecznie z tego czegoś wystaje jaskrawy lakier do paznokci, nie chcę wspominać o gorszych scenariuszach. Tak więc poza butami było bardzo dobrze. Lekko ponad prawidłową wagę dawało tej dziewczynie jeszcze większego seksapilu bo jej kształty prezentowały się fantastycznie - nie wierzcie, że chudzielce są seksowne. Są ale to skrajne przypadki. I tak nam zeszło na gadaniu jakieś 3h co jest ponad średnią krajową jeśli chodzi o pierwszy kontakt. Kawa wypita, dzięki i propozycja następnego spotkania - approved. Wyliczać by na palcach jednej ręki gdy doszło do spotkania u niej w domu. Standardowe, a może film, a może wino. Tylko idiota by myślał, że faktycznie chodzi o film. Tym sposobem ląduję na wycieraczce drzwi numer 006, ogolony, wyprasowany z butelką wina w łapie. Buzi buzi, jak fajnie że wpadłeś (nosz kurwa, umawialiśmy się??). Zaskoczeniem był fakt, że Kasia mieszkała z mamą. Której nie było. 1:0! Po połowie filmu i póltorej butelki wina zaczynamy się do siebie dobierać. Najpierw idzie jej bluzeczka która odsłania najbardziej kształtne i największe piersi jakie na tamten czas przyszło mi dotykać. - teraz to już może być tylko lepiej - pomyślałem Pozbywając się kolejnych części garderoby oraz wijąc się na kanapie, atmosfera robi się coraz ciekawsza. Muszę przyznać, że Kasia była bardzo rozpalona albo zwyczajnie świetna w łóżku. W zasadzie to można powiedzieć, że wyrypała mnie równo ze satysfakcją obojga, oszczędzę Wam szczegółów. (to innym razem) Tak więc leżymy sobie na ziemi i palimy papierosa gapiąc się w sufit - jest to fantastyczne uczucie które na filmach wygląda dobrze ale w rzeczywistości jest jeszcze lepsze! Nadzy oczywiście. Ja do końca nie byłem goły, kalosz nadal wisiał jak dętka przy wulkanizacji, więc zwyczajowo idę do łazienki pozbyć się ogumienia. Wszystko pięknie cacy, wychodzę na korytarz, trzecia kurwa w nocy i jak się domyślacie... otwierają sie drzwi. Stoję tak z flagą reprezentacji Polski, pełne umasztowanie (cud, że nie miałem skarpetek bo to już by było żenujące!!) i jedyne co udało mi się wydukać to "Dobry wieczór". Po czym krokiem męskim (czyli "coś mi dynda między nogami") pomaszerowałem do pokoju Kasi, oznajmiłem, że przyszła jej mama i zacząłem szukać gaci. Ot tak. Nie wiem jak, ale Katarzyna ubrała się w trybie natychmiastowym i poszła do salonu skąd dobiegały różne dźwięki, jednak wyraźnej awantury nie było. Gdy już zdążyłem ogarnąć gdzie leży moja druga skarpetka, co nie było łatwe, wparowała mama Kasi i oznajmiła, żebym się tym nie przejmował i przyszedł do salonu vel dużego pokoju. WTF sobie myślę, przecież to jest chore. Wchodzę a tam porządnie, wino pianino i obie domowniczki. I tak sobie gadaliśmy przy winie próbując rozluźnić sytuację równie napiętą jak moje krążenie sprzed 30 minut. Żebym nie skłamał, ale naprawdę było miło i dość luźno, nie czułem się jak zaszlachtowany pies, oczywiście nie wspomnieliśmy nic o seksie i tym podobnym, chociaż mama Kasi potrafiła wypalić czymś .. nastolatkowym. Swoją drogą jak na minimum 40 lat to prezentowała się poprawnie. Ale zaraz, co za kobieta wraca o 3 w nocy do domu, zastaje swoją córkę z jakimś wytatuowanym patafianem i jeszcze pije z nimi wino! (znowuuuu wino) W pewnym momencie szanowna rodzicielka raczyła puścić do mnie oczko I drugi raz. KURWA! Muszę spierdalać - pomyślałem. Wycofując się na pozycje bezpieczne, że już późno, że kota nakarmić, z psem wyjść i żelazko .. udało mi się dotrzeć do korytarza. Żegnając się z Kasią dostałem jeszcze całusa i mocnego graba za jajka, tak, że prawie zawyłem. Gdy już byłem na zewnątrz, zadzwoniłem po taksówkę która przyjechała 4 papierosy później. - na nazwisko X ? - TAK! W końcu! - a pan co taki ... energiczny o 5 rano ? - daj pan spokój, jedziemy stąd - w porządku w porządku kierowniku, ale gdzie ? - a można u pana palić ? - ano, ja palę - to masz pan 200 zł i proszę jechać wolno. Żaba, zoo, świętokrzyski, wisłostrada, starówka, centrum trasą AK na bemowo. Na świętkorzyskim się zatrzymamy na fajka. Starczy ? I tym sposobem doznałem najdroższego kursu taxi w moim życiu, ale warto było. Zupełnie odseparowany od rzeczywistości, na wpół pijany, zaspokojony i wystraszony pojechałem na najlepszy cruize taksówką w życiu. PS. Nie jest to najgorsza randka w moim życiu, jednak żenująca sytuacja z fletem na wierzchu i rozhahaną mamą ... W moim wieku przeszło to wszelkie oczekiwania. PPS. Z Kasią nam się świetnie było jednak po czterech miesiącach drogi się rozeszły. Wszelkie podobieństwo do kogokolwiek jest przypadkowe. skomentuj (3) |
|